Słowo Proboszcza na Wielkanoc 2020.
Drodzy Bracia i Siostry mam nadzieję, że niedługo się spotkamy i wszyscy się odliczymy w naszym kościele.
Od wielu dni zbieram się aby do Was napisać kilka słów. Czynię to z potrzeby serca i z tęsknoty za Wami. Czas pandemii, który nam przyszło przeżywać jest bardzo trudnym i demobilizującym doświadczeniem. Wielu z nas pogubiło się w obawach, strachu, a nawet w zgryzocie. Wszędzie słyszymy słowo: „koronawirus”. Z konieczności, posłuszeństwa i obawy zaczęliśmy unikać siebie nawzajem i się izolować. Zrozumiałe jest to, że nie mając ani leku, ani szczepionki nie chcemy się zarazić i tym bardziej zarazić innych. Nikt nie chciałby brać na siebie winy za utratę zdrowia czy tym bardziej życia drugiego człowieka. Piękne jest to, że jesteśmy dojrzali i staramy się być odpowiedzialni.
Tymczasem na świecie zrobiła się wiosna. Życie powraca. Dla mnie jest to najpiękniejsza pora roku. Bociany wróciły. Najważniejsze jest jednak to, że są Święta Wielkanocne. To przecież tryumf życia nad śmiercią, miłości nad nienawiścią i pogardą. Nasz Pan Jezus Chrystus zmartwychwstaje. On niszczy podłość szatana, a nam daje nadzieję na co dzień i na wieczność. Owszem te Święta są inne – trudne, odarte z tego co darowała nam polska tradycja. Przeżyliśmy Niedzielę Palmową bez palemek, Wielki Czwartek bez obmywania nóg dwunastu mężczyznom, Wielki Piątek bez całowania Krzyża, Wielka Sobota bez święconek błogosławionych przez księdza i Niedziela Zmartwychwstania bez uroczystej procesji. Wierzcie mi, że doświadczenie pustego kościoła dla księdza to uczucie samotności i bólu. Cisną się do oczy łzy, a na usta wołanie prosto z serca: Panie Boże dlaczego…. No właśnie dlaczego? Wierzę, że przez tę pandemię Pan Bóg chce każdemu z nas coś ważnego powiedzieć. Może to, że jest On Bogiem żywym i prawdziwym, że nie jest palemką, koszyczkiem ze święconką, kolorową pisanką, cukrowym barankiem…. Może chce nam pokazać, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż sukces za wszelką cenę, własna wygoda, czy poczucie świętego spokoju napełnione obojętnością na los drugiego człowieka. Jestem przekonany, że Pan Bóg nie jest epidemią i zagładą. On nie zabija, lecz ożywia. Teraz Pan Bóg daje nam paradoksalnie czas łaski i oczyszczenia naszych serc abyśmy do Niego powrócili i przylgnęli. Nie dobrze abyśmy zamknęli się w sobie pogrążeni w smutku, stracili nadzieję. Bóg nie przestaje być z nami pokazując, że On jest Panem życia. Przychodzą na myśl słowa Psalmu 23: „Chociażbym przechodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” oraz słowa hymnu Te Deum przypisywanego św. Ambrożemu: „Tobie Panie zaufałem nie zawstydzę się na wieki”. Udręczony cierpieniem Hiob mówił: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni” (Hi 19,25).
Proszę Was nie traćcie nadziei. Pan Bóg jest z nami jako nasz Obrońca. Jak czytamy w Liście do Rzymian: „On, który nie oszczędził własnego Syna, ale Go za nas wydał, jakże miałby wraz z Nim wszystkiego nam nie darować”. (Rz 8,32). Z Panem Bogiem pokonamy wszystko, co złe. Przeżyjemy również tę epidemię. Niech te szczególne Święta Zmartwychwstania Pańskiego odnowią w Was wiarę, oczyszczą nadzieję i miłość. Otwórzmy się na Pana Boga i na bliźniego. Chociaż się nie zobaczymy w kościele nie zapomnijmy swoich twarzy. Pomyślmy o sobie wzajemnie i przede wszystkim módlmy się za siebie. Dziękuję wszystkim za śledzenie naszych nieporadnych transmisji YouTube. Raczkujemy jeszcze. Dziękuję za dobre komentarze i wszelkie wsparcie. Wierzę, że spotkamy się za niedługo odnowieni.
ks. Jacek Kubis